Giełda wieszczy koniec deweloperskiego El Dorado?

Branża deweloperska od kilku lat chwali się rosnącą sprzedażą oraz świetnymi wynikami finansowymi. Na tym pięknym obrazku z czasem zaczęła jednak pojawiać się rysa – wzrost kosztów budowy. Czy złote runo deweloperów skończy się wraz z nadejściem spowolnienia gospodarczego w Polsce i na świecie – spowolnienia o którym od ostatnich spadków na giełdowych parkietach mówi się coraz więcej?
Koronawirus
pomorskie
36
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA
Złote runo

Rynek mieszkaniowy zdecydowanie, już od kilku dobrych lat znajduje się w fazie intensywnej ekspansji. Wskazywał na to m. in. niedawny, bo styczniowy raport Narodowego Banku Polskiego „Informacja o cenach mieszkań i sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych w Polsce w III kwartale 2019 r.”. Analitycy NBP zwrócili uwagę na fakt, że w okresie od lipca do wrześnie 2019 r. na sześciu głównych rynkach mieszkaniowych sprzedano 64,3 tys. lokali mieszkalnych, a więc nieco więcej niż kwartał wcześniej. Zgodnie ze wspomnianym raportem NBP wskaźnik rentowności sprzedaży (ROS) wśród firm deweloperskich zatrudniających od 9 do 49 osób wynosił około 12%, z kolei dla firm zatrudniających 50 i więcej osób wynosił około 5%. To te pozytywne informacje, można jednak znaleźć również i te gorsze. – W kilku ostatnich kwartałach coraz bardziej uwidacznia się tendencja wzrostowa cen lokali mieszkalnych, zwłaszcza w największych miastach naszego kraju, która w normalnych warunkach traktowana byłby jako zapowiedź, spodziewanych lepszych wyników finansowych deweloperów. Jednakże rynek deweloperski w tym aspekcie cechuje się pewną specyfiką – wzrost cen bowiem wcale nie musi oznaczać wyższych zysków – zaznacza Jarosław Krawczyk z serwisu Otodom.


Ceny, a koszty

Wzrost cen, co ciekawe, wcale nie musi stanowić dobrej informacji dla deweloperów. Rosnące stawki za nowe mieszkania wynikają bowiem nie tyle ze zwiększającego się w dalszym ciągu popytu, co rosnących kosztów. W pierwszym rzędzie dotyczy to zakupu gruntów pod nowe projekty inwestycyjne. Deweloperzy budując swój bank ziemi muszą dzisiaj wydać dużo więcej niż jeszcze 2-3 lata temu. Ponadto, wysoki popyt mieszkaniowy przekłada się również na wzrost cen materiałów budowalnych oraz wyższe koszty robocizny. Rynek pracownika oznacza bowiem wyższe wydatki na pensje budowlańców. Aleksander Skirmuntt, pełnomocnik ds. Rynku Pierwotnego w Maxon Nieruchomości tłumaczy:  – Duży i niesłabnący popyt na rynku mieszkaniowym nie zawsze musi się przełożyć na wzrost zysków dewelopera. Trzeba pamiętać, że wybudowanie budynku wiąże się z zapłaceniem za grunt, architekta, materiały, robociznę, marketing, obsługę kredytu, wynagrodzenia handlowców itd. Rosnący popyt nierozerwalnie związany ze wzrostem gospodarczym wiąże się więc także ze wzrostem kosztów. Zysk dewelopera może się zmniejszyć a często nawet zostać "zjedzony" przez wzrost cen w gospodarce.

Najbardziej niekorzystną mieszanką dla deweloperów stanowiłyby z kolei rosnące koszty razem ze spowolnieniem gospodarczym. W dobie zagrożenia koronawirusem oraz gwałtownych spadków na światowych giełdach, w coraz większym stopniu można obawiać się takiego właśnie scenariusza.
PRZECZYTAJ JESZCZE
Koronawirus
pomorskie
36
zobacz mapę / szczegóły
REKLAMA

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Pruszczu